Fundraising – wolność finansowa NGO, która przestaje czekać na grant


Historia, która mnie uderzyła

Pracowałyśmy kilka lat temu. Po konsultacjach do kampanii fundraisingowej zebrali od zera 400 000 zł w ciągu 4 miesięcy. W kolejnym roku 1 milion. Świetna historia. Dobra inwestycja, która zwróciła się wielokrotnie.

Kiedy więc moja klientka skontaktowała się ponownie i poprosiła o ofertę na szkolenie, cieszyłam się. Do momentu, kiedy dodała: „bo chcę się ubiegać o kolejny grant na współpracę ze mną”.

Zapytałam wprost: czy naprawdę musisz czekać na grant, żeby zainwestować w coś, co już raz przyniosło Ci milion złotych? I wtedy mnie uderzyło.

Ona wie, że ta inwestycja się zwraca. Ma dowody. Ma wyniki. Ale nadal szuka „pozwolenia od grantodawcy”, żeby zainwestować we własną organizację. I to nie jest wyjątek. To wzorzec, który widzę od lat.


Czego uczy system dotacji publicznych

System dotacji publicznych, który dominuje w polskim sektorze NGO, przez lata kształtował bardzo specyficzny sposób myślenia o pieniądzach i decyzjach. Uczy liderów, że każda większa inwestycja wymaga zewnętrznej zgody. Że budżet na profesjonalny zespół musi być wpisany we wniosek. Że szkolenie lidera jest „kosztem niekwalifikowanym”. Że wartość organizacji mierzy się kwotą pozyskanych dotacji, nie lojalnością darczyńców.

To nie jest zarzut wobec konkretnych grantodawców. To jest opis systemu, który ma swoje uzasadnienie formalne i historyczne. Ale jest to system, który sprawia, że liderzy NGO uczą się pytać o pozwolenie tam, gdzie mogliby samodzielnie decydować.



Czekanie na grant na fundraising to zamknięte koło

Kiedy czekasz na grant, żeby zainwestować w fundraising, wpadasz w paradoks: potrzebujesz pieniędzy, żeby zdobyć pieniądze, które pozwolą Ci zainwestować w zdobywanie pieniędzy. To koło, które się nie kręci w żadnym sensownym kierunku.

Tymczasem inwestycja w profesjonalny fundraising jest jedną z najlepszych inwestycji, jaką może zrobić organizacja pozarządowa. Dobrze zaplanowana kampania do bazy darczyńców zwraca się wielokrotnie w czasie. Każdy regularny darczyńca pozyskany dziś wpłaca miesiąc po miesiącu przez lata. Wartość tego darczyńcy w czasie jest dużo wyższa niż koszt jego pozyskania.



Fundraising to Twoja wolność finansowa

Nie musisz pytać grantodawcy o zgodę, żeby realizować swoją misję. To Twoje NGO. To Twoja decyzja. To Twoja odpowiedzialność i Twoja szansa.

Liderki i liderzy, z którymi pracuję i którzy zaczynają inwestować we własny fundraising, zamiast czekać na zewnętrzne pozwolenie, opisują podobne doświadczenie. Strach przed ryzykiem na początku. Pierwsze wyniki, które pokazują, że to działa. I poczucie, którego nie można opisać inaczej niż jako finansowa wolność, bo pieniądze na misję przychodzą od ludzi, a nie od instytucji.

Każde ryzyko jest warte tego, by czynić świat lepszym. I to jest dokładnie to, po co zakładałaś swoją organizację.


Autorką wpisu jest Martyna Mazela — założycielka i CEO Instytutu Fundraisingu, z 23-letnim doświadczeniem w fundraisingu. Pomaga liderom organizacji pozarządowych budować systemy fundraisingowe i pozyskiwać miliony złotych z darowizn na realizację ich misji. Dzięki autorskiej Strategii fundraisingowej 4K pomaga NGO przejść od finansowania rzędu 50 tys. zł do nawet 6 mln zł rocznie z fundraisingu i zbudować stabilne, niezależne od dotacji źródła finansowania całej NGO.

LinkedIn: linkedin.com/in/martyna-mazela-578385
Strona Instytutu: instytutfundraisingu.pl

Martyna Mazela