Miesiące pracy. Zespół, który wieczorami dopinał budżet, załączniki i wskaźniki. Wniosek złożony w terminie, dopięty na ostatni guzik. A potem jedno zdanie w wynikach konkursu: ODRZUCONY. Czasem na etapie merytorycznym, czasem na zupełnie formalnym błędzie, którego nikt nie zauważył.
Znam tę frustrację z rozmów z dziesiątkami organizacji. Pierwsze pytanie, które wtedy pada, brzmi „jak napisać odwołanie od decyzji konkursowej”. I to jest dobre pytanie. Ale nie najważniejsze.
Nazywam się Martyna Mazela, jestem założycielką Instytutu Fundraisingu i od 23 lat zajmuję się strategicznym #fundraisingiem. W tym tekście pokażę Ci, co realnie zrobić z odrzuconym wnioskiem – i dlaczego prawdziwym rozwiązaniem nie jest lepsze odwołanie, tylko finansowanie, na które żadna komisja już nie ma wpływu.
Jeśli chcesz odzyskać kontrolę nad finansami organizacji, mam dla Ciebie dobry pierwszy krok: zacznij od bezpłatnego mini kursu z fundraisingu >
Najpierw praktyka: co realnie zrobić z odrzuconym wnioskiem
Zanim przejdziemy do strategii, załatwmy to, po co być może tu trafiłaś. Odrzucenie wniosku nie zawsze jest ostateczne i warto sprawdzić kilka rzeczy po kolei.
Zacznij od uzasadnienia decyzji. Poproś o kartę oceny albo protokół, jeśli nie dostaliście go automatycznie. Przeczytaj dokładnie, czy powód był formalny (brak załącznika, błąd w budżecie, przekroczony termin), czy merytoryczny (ocena punktowa, uzasadnienie komisji). To dwie różne sytuacje.
Przy błędzie formalnym albo oczywistej pomyłce w ocenie sprawdź regulamin konkursu: czy przewiduje procedurę odwoławczą, protest albo prośbę o ponowną weryfikację, i w jakim terminie. Terminy bywają bardzo krótkie, liczone w dniach, więc działaj od razu. Jeśli podstawa jest realna, składasz odwołanie zgodnie z procedurą i czekasz.
A potem, niezależnie od wyniku odwołania, zrób jedną rzecz, którą robi mało kto: wyciągnij wnioski na przyszłość. Zapisz, co konkretnie obniżyło ocenę i popraw to w kolejnym wniosku. To jest cała „praktyczna” odpowiedź na pytanie o odwołanie. Problem w tym, że nawet zrobiona idealnie, nie chroni Cię przed tym samym scenariuszem za rok.
Dlaczego samo odwołanie leczy objaw, nie przyczynę
Zacznij od pełnego obrazu. Wypisz wszystkie płatności na najbliższe dwa, trzy tygodnie i wszystkie wpływy, których jesteś pewna. Zobacz dokładnie, jaka jest luka i na kiedy. Panika bierze się z niejasności, a konkretna tabelka ją zmniejsza.
Potem zadzwoń do granatowoocy. Zapytaj wprost o status transzy i o możliwość przyspieszenia wypłaty albo zaliczki. Instytucje częściej niż myślisz mają na to procedury, tylko trzeba o to poprosić. Sprawdź też, czy w umowie jest zapis o zaliczkowaniu.
Jeśli masz jakiekolwiek środki nieznaczone, czyli takie, których wydatku nie narzuca konkretny projekt, to jest moment, w którym ratują sytuację. Priorytetyzuj płatności: wynagrodzenia i zobowiązania publicznoprawne najpierw, resztę renegocjuj i rozłóż w czasie. Pożyczkę pomostową traktuj jako ostateczność, bo to koszt i kolejne zobowiązanie, ale czasem jest mniejszym złem niż utrata ludzi.
To gasi bieżący pożar. Problem w tym, że nie gwarantuje, że za pół roku nie usiądziesz do tej samej tabelki.
Dlaczego przy dotacjach zatory płatnicze to norma
Wyobraź sobie, że odwołanie się udało. Dostajecie dotację, budżet się domyka, wszyscy odetchnęli. Świetnie. Tyle że za rok siadacie do kolejnego wniosku i znów gra toczy się o wszystko, a decyzję podejmuje ktoś, na kogo nie masz żadnego wpływu.
To jest sedno problemu. Kiedy finansowanie organizacji zależy głównie od grantów, każda decyzja komisji jest jak rzut monetą, od którego zależy, czy w przyszłym roku będzie z czego płacić pensje. Możesz pisać coraz lepsze wnioski, i tak powinnaś, ale nadal grasz w grę, której reguł nie ustalasz i której wyniku nie kontrolujesz.
Odwołanie leczy jeden odrzucony wniosek. Nie leczy tego, że cała organizacja stoi na jednym, niepewnym filarze.
Uzależnienie od dotacji to hazard, nie strategia
Powiem wprost, bo tak to widzę po latach pracy z organizacjami: życie od grantu do grantu to najbardziej ryzykowny model finansowania, jaki NGO może wybrać. Nie dlatego, że dotacje są złe. Są potrzebne i bywają ogromnym wsparciem. Problem zaczyna się wtedy, gdy stanowią 80 czy 90% budżetu i nie masz nic pod spodem.
Wtedy jedna niekorzystna decyzja, jedna zmiana priorytetów u grantodawcy, jeden przegrany konkurs oznacza cięcie etatów albo zawieszenie działań. Ludzie, których szkoliłaś przez lata, odchodzą w okresie między jednym dofinansowaniem a drugim, bo nie masz z czego zapłacić im na czas. To nie jest zła wola po niczyjej stronie. To wbudowane ryzyko modelu opartego na cudzych decyzjach.
Dowiedz się, jak uniezależnić swoją organizację od kaprysów grantodawców: zapisz się na bezpłatny kurs fundraisingu >
Model, na który żaden kaprys komisji nie wpłynie
Jest alternatywa, która nie zależy od żadnej komisji. To finansowanie oparte na darczyńcach indywidualnych, którzy wpłacają regularnie, co miesiąc, bo uwierzyli w Waszą misję. Kilkuset takich darczyńców po 30, 50 czy 100 zł miesięcznie daje przychód, którego nie może Wam zabrać żaden urzędnik.
To jest właśnie budowanie modelu biznesowego organizacji zamiast liczenia na łut szczęścia. Baza regularnych darczyńców to Twój najcenniejszy majątek trwały. Ma dwie cechy, których nie ma żadna dotacja: jest przewidywalna i jest Twoja. Nikt nie odrzuci Ci jej wniosku, bo to nie jest wniosek, a relacja, którą kontrolujesz.
Nie znaczy to, że przestajesz aplikować o granty. Znaczy, że granty przestają Cię trzymać za gardło. Kiedy masz stabilny strumień z darowizn regularnych, dotacja staje się dodatkiem, który przyspiesza rozwój, a nie tlenem, bez którego organizacja się dusi. Co więcej, środki z regularnych wpłat są w stu procentach nieznaczone, więc świetnie sprawdzają się jako wkład własny do kolejnych projektów.
Z mojej praktyki: od 90% dotacji do niezależności
Najlepiej pokażą to dwie organizacje, dla których robiłam strategię fundraisingową.
Fundacja Rodzin Polskich imienia świętego Jana Pawła II zgłosiła się do mnie, gdy dotacje stanowiły 80 do 90 procent ich budżetu. Zaczęliśmy od konkretnego celu: zebrać 379 500 zł na wykup nieruchomości, mając na to tylko trzy miesiące. Udało się. Po pierwszym roku współpracy ich przychody z fundraisingu wzrosły o prawie 1000 procent i zebrali swój pierwszy MILION złotych. Jak sami napisali w referencjach, w kolejnym roku nie udało im się zdobyć żadnego grantu, a mimo to organizacja przetrwała, bo jej działania były już finansowane głównie z darowizn. To jest różnica, którą robi własna baza darczyńców.
Druga historia to Fundacja Hospicjum Proroka Eliasza i jej prezes, doktor Paweł Grabowski. Stała przed budową stacjonarnego hospicjum i potrzebą finansowania wynagrodzeń, a celem było właśnie uniezależnienie od dotacji państwowych. Zamówił u mnie audyt, strategię fundraisingową i roczne wsparcie przy jej wdrożeniu oraz budowie działu fundraisingu. W ciągu dwóch lat przychody z fundraisingu wzrosły o 400 procent, do 4 MILIONÓW złotych rocznie, a działania są dziś zaplanowane rok do przodu. To już nie jest loteria. To przewidywalny system.
Co możesz zrobić już teraz u siebie
Nie musisz zaczynać od rewolucji. Zacznij od decyzji, że przestajesz opierać przyszłość organizacji wyłącznie na cudzych decyzjach.
Policz, jaki procent Waszego budżetu pochodzi dziś z grantów i dotacji. Jeśli to znacząca większość, masz przed sobą najważniejsze zadanie fundraisingowe na najbliższy rok: zbudować drugi filar, czyli bazę darczyńców regularnych. Zbierz w jedno miejsce wszystkie kontakty, które już macie, i zaplanuj, jak zaprosić te osoby do regularnego wspierania. Każda kolejna comiesięczna wpłata to kawałek niezależności, którego nie odbierze Wam żadna komisja.
Cały plan tego przejścia rozpisałam krok po kroku, więc nie musisz go wymyślać od zera: pobierz bezpłatny minikurs i zbuduj bazę darczyńców, która płaci co miesiąc >
Odzyskaj kontrolę nad finansami swojej organizacji
Odrzucony wniosek boli, ale może być też najlepszą rzeczą, jaka się Wam przydarzyła, jeśli stanie się początkiem zmiany. Bo prawdziwe bezpieczeństwo nie leży w kolejnym, lepiej napisanym wniosku. Leży w tym, żeby Wasze finansowanie w ogóle nie zależało od tego, jak zagłosuje komisja.
Jeśli chcesz zacząć budować takie niezależne finansowanie, zapisz się na mój bezpłatny mini kurs z fundraisingu: „Jak pozyskiwać stabilne darowizny bez kolejnego grantu?“. To gotowy plan regularnych darowizn w NGO – 5 lekcji wideo i 5 ebooków PDF.
Zapisz się tutaj: https://www.subscribepage.com/minikurs_fundraisingu_2026
Bo grant możesz dostać albo nie. Bazę darczyńców budujesz raz i zostaje z Tobą na lata.
Najczęstsze pytania
Czy warto składać odwołanie od decyzji konkursowej? Tak, jeśli powód odrzucenia był formalny albo widzisz realny błąd w ocenie, a regulamin konkursu przewiduje procedurę odwoławczą. Sprawdź uzasadnienie decyzji i terminy, bo bywają bardzo krótkie. Pamiętaj jednak, że nawet wygrane odwołanie rozwiązuje jeden wniosek, a nie zależność całej organizacji od kolejnych konkursów.
Co zrobić, gdy fundacja w ogóle nie dostała dotacji na dany rok? Najpierw zabezpiecz bieżącą płynność i przejrzyj wszystkie źródła, które masz pod ręką. Równolegle potraktuj to jako sygnał, że organizacja potrzebuje drugiego filaru finansowania, niezależnego od grantów. Tym filarem jest baza darczyńców indywidualnych wpłacających regularnie – to jedyne źródło, którego nie odbierze Wam żadna komisja.
Czy da się utrzymać organizację bez dotacji? Da się znacząco zmniejszyć zależność od nich, a część organizacji finansuje się dziś głównie z darowizn. Klucz to zbudowanie stabilnej bazy regularnych darczyńców, która daje przewidywalny przychód. Dotacje wtedy nadal bierzesz, ale jako przyspieszenie rozwoju, a nie warunek przetrwania.
Autorką wpisu jest Martyna Mazela — założycielka i CEO Instytutu Franchisingu, z 23-letnim doświadczeniem w franchisingu. Pomaga liderom organizacji pozarządowych budować systemy fundraisingowe i pozyskiwać miliony złotych z darowizn na realizację ich misji. Dzięki autorskiej Strategii fundraisingowej 4K pomaga NGO przejść od finansowania rzędu 50 tys. zł do nawet 6 mln zł rocznie z franchisingu i zbudować stabilne, niezależne od dotacji źródła finansowania całej NGO.
LinkedIn: linkedin.com/in/martyna-mazela-578385
Strona Instytutu: instytutfundraisingu.pl









